WizytówkaFirmy.pl

Wizytówka Google dla weterynarza przy zakazie reklamy

Gabinet weterynaryjny nie może się reklamować, ale może publicznie podawać adres, godziny, zakres usług i nazwiska lekarzy, czyli wszystko, z czego składa się wizytówka Google. Przy ograniczonej płatnej reklamie o nowych pacjentach decyduje pozycja gabinetu w Mapach.

Krótka odpowiedź: gabinet weterynaryjny może i powinien mieć wizytówkę Google, bo przepisy pozwalają mu publicznie podawać nazwę, adres, godziny przyjęć, zakres usług i nazwiska lekarzy, czyli dokładnie to, z czego składa się profil firmy. Zakazana jest forma reklamowa: promocje, rabaty, hasła zachęcające. Skoro płatna reklama jest dla weterynarza ryzykowna, o nowych pacjentach decyduje pozycja gabinetu w Mapach, a tę da się zmierzyć.

Ten tekst jest dla właściciela gabinetu lub kliniki weterynaryjnej, który widzi, że nowi klienci coraz częściej mówią „znalazłam was w Mapach”, i chce wiedzieć, czy gabinet pojawia się tam tylko przy własnej ulicy, czy w całej dzielnicy. Jeżeli wolisz zacząć od liczb, pomiar pozycji gabinetu w Mapach kosztuje od 199 zł netto miesięcznie, a cenę widać bez rozmowy z handlowcem.

Czy gabinet weterynaryjny może się reklamować w Google?

Nie w formie reklamy, ale może w formie informacji. Art. 29 ustawy z 18 grudnia 2003 r. o zakładach leczniczych dla zwierząt pozwala zakładowi podawać do publicznej wiadomości zakres i rodzaj usług, godziny pracy i adres, pod warunkiem że forma i treść tych informacji nie noszą cech reklamy. Za rozpowszechnianie informacji o usługach weterynaryjnych w formie reklamy art. 147a § 2 Kodeksu wykroczeń przewiduje karę.

Szczegóły ustala samorząd. Uchwała Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej nr 116/2008/IV z 12 grudnia 2008 r. wymienia, co wolno podać: rodzaj, nazwę i adres zakładu zgodnie z wpisem do ewidencji, telefon, e-mail, stronę internetową, godziny przyjęć, zakres usług dla poszczególnych gatunków zwierząt oraz nazwiska lekarzy. Cen w tym katalogu nie ma. Okręgowe izby zwracają też uwagę na publiczne filmy i prezentacje z zabiegów tworzone w celach reklamowych.

ElementOcenaDlaczego
Adres i godzinyDozwoloneWprost w uchwale
Usługi wg gatunkówDozwoloneZakres świadczeń
Nazwiska lekarzyDozwoloneWprost w uchwale
Cennik usługPoza katalogiemUchwała go nie wymienia
Post z rabatemRyzykowneCechy reklamy
Płatne kampanieRyzykowneZwykle uznawane za reklamę

Nie jesteśmy kancelarią i ta tabela nie zastępuje opinii Twojej okręgowej izby, która przy wątpliwościach udziela odpowiedzi członkom. Pokazuje natomiast rzecz ważną biznesowo: profil firmy w Google jest zbudowany z pól, które przepisy wprost dopuszczają. To jeden z niewielu kanałów, w których gabinet może legalnie istnieć publicznie bez pytania, czy dana treść już jest reklamą.

Dlaczego pozycja w Mapach decyduje o nowych pacjentach gabinetu

Większość branż, którym Mapy przestają przysyłać klientów, może dokupić ruch w Google Ads albo na Facebooku. Gabinet weterynaryjny ma tę drogę mocno ograniczoną, bo płatna kampania promująca usługi jest zwykle traktowana właśnie jako reklama. Zostaje polecenie, szyld i wynik lokalny. Kiedy ktoś wpisuje „weterynarz” z nazwą dzielnicy albo „weterynarz całodobowy”, Google pokazuje nad zwykłymi wynikami trzy gabinety z mapą, oceną i numerem telefonu. Gabinet, którego tam nie ma, dla tej osoby nie istnieje.

Właściciel psa czy kota wybiera weterynarza rzadko, ale na lata. Szczepienia, odrobaczanie, kontrole, kastracja, opieka nad starszym zwierzęciem: jeden nowy klient, który zostaje w gabinecie, wraca kilka razy w roku. Dlatego nawet kilku nowych pacjentów miesięcznie z Map ma realną wartość, a strata trzech pozycji w dzielnicy obok oznacza, że te wizyty trafiają do sąsiedniej przychodni. Ten sam układ ma dziś branża farmaceutyczna, dlatego osobno opisaliśmy wizytówkę Google dla apteki w okresie znoszenia zakazu reklamy.

Jakimi frazami właściciele zwierząt szukają weterynarza

Wyszukiwania dzielą się na trzy grupy i każda wymaga innego podejścia. Pierwsza to fraza ogólna z lokalizacją: „weterynarz Mokotów”, „przychodnia weterynaryjna Nowa Huta”, „weterynarz w pobliżu”. Tu liczy się odległość, kategoria i opinie. Druga to sytuacja nagła: „weterynarz całodobowy”, „dyżur weterynaryjny w niedzielę”, „pogotowie weterynaryjne”. Tu Google bardzo mocno patrzy na godziny otwarcia, więc gabinet z nieaktualnymi godzinami otwarcia w wizytówce po prostu odpada z wyników w nocy. Trzecia to konkretna usługa lub gatunek: „weterynarz od królików”, „USG psa”, „stomatologia weterynaryjna”, „weterynarz zwierząt egzotycznych”.

Trzecia grupa jest dla gabinetu najcenniejsza, bo konkurencja jest tam najmniejsza, a klient zwykle przyjeżdża z dalszej odległości. Warunkiem jest, żeby Google wiedział, że daną usługę świadczysz. Służy temu lista usług w profilu, opisana szerzej w tekście o usługach w wizytówce Google, i akurat ona mieści się w dozwolonym przez uchwałę „zakresie usług dla poszczególnych gatunków zwierząt”.

Co wpisać w wizytówce weterynarza, żeby nie przekroczyć granicy reklamy

Najbezpieczniej traktować każde pole profilu jak rubrykę z ewidencji: rzeczowo, bez przymiotników sprzedażowych. W praktyce wygląda to tak.

  • Nazwa: dokładnie taka jak we wpisie do ewidencji i na szyldzie. Dopisywanie do nazwy słów typu „najlepszy weterynarz 24h” łamie zasady Google, a przy okazji wygląda na reklamę. Więcej w tekście o nazwie firmy w wizytówce.
  • Kategoria główna: weterynaryjna, a przy całodobowej klinice ze szpitalem sprawdź kategorię szpitala dla zwierząt jako dodatkową. Źle dobrana kategoria to najczęstszy powód, dla którego gabinet nie pokazuje się na frazę „weterynarz”. Zasady wyboru opisaliśmy przy kategorii w wizytówce Google.
  • Usługi: lista zabiegów i gatunków, którymi się zajmujesz, bez cen i bez słów „promocja”.
  • Godziny: zwykłe, świąteczne i dyżury. Jeśli dyżur jest tylko pod telefonem, napisz to wprost.
  • Opis: kto przyjmuje, jakie gatunki, jaki sprzęt diagnostyczny. Fakty, nie obietnice.
  • Zdjęcia: wejście, parking, recepcja, gabinet, zespół. Bez nagrań z zabiegów, bo to akurat samorząd wymienia jako problem.

Posty w profilu są możliwe, ale ostrożnie. Informacja o zmianie godzin w święta albo o nowym lekarzu przyjmującym ptaki to informacja. Post „szczepienie w pakiecie taniej do końca miesiąca” to już typowa promocja.

Obok profilu w Google dobrze jest mieć ten sam zestaw danych w miejscach, gdzie właściciele zwierząt porównują gabinety, na przykład w katalogu gabinetów weterynaryjnych z godzinami, specjalizacjami i dyżurami. Spójny adres, telefon i godziny w kilku źródłach to dla Google sygnał, że dane są prawdziwe.

Opinie w Google a zakaz reklamy weterynarza

Opinie pisze klient, nie gabinet, więc same w sobie nie są reklamą zakładu. Ryzyko zaczyna się wtedy, gdy gabinet za nie płaci. Google zakazuje oferowania czegokolwiek w zamian za opinię, a rabat za pięć gwiazdek dokłada jeszcze element promocji, którego przepisy o informowaniu nie przewidują. Bezpieczna forma to zwykła prośba po wizycie, bez nagrody, najlepiej z bezpośrednim linkiem do opinii na karteczce przy recepcji albo w SMS-ie z przypomnieniem o szczepieniu.

Przy odpowiedziach na krytykę dochodzi jeszcze jedna zasada: nie opisuj publicznie przebiegu leczenia konkretnego zwierzęcia, nawet gdy autor opinii sam go opisał. Odpowiedz rzeczowo i zaproś do rozmowy telefonicznej. Sprawdzony schemat takich odpowiedzi znajdziesz w tekście o tym, jak odpowiadać na negatywne opinie.

Jak sprawdzić, czy gabinet widać w całej dzielnicy

Wyszukanie „weterynarz” na własnym telefonie w gabinecie nic nie mówi. Google pokazuje wyniki zależnie od miejsca, z którego ktoś szuka, więc z recepcji zawsze widzisz siebie wysoko. Właściciel psa dwa kilometry dalej może widzieć trzy inne przychodnie, a Twojej nie zobaczyć wcale.

Rzetelny pomiar wygląda inaczej: wokół adresu gabinetu rozkłada się siatkę punktów, na przykład 5 na 5, i w każdym z nich sprawdza pozycję dla kilku fraz, takich jak „weterynarz”, „weterynarz całodobowy” i „USG psa”. Wynik pokazuje, gdzie gabinet jest w pierwszej trójce, gdzie spada na dalsze miejsca i które przychodnie go wyprzedzają. Opisaliśmy tę metodę w tekście o monitoringu pozycji w Google Maps, a tu warto dodać jedno: to jest pomiar wewnętrzny dla gabinetu, niczego publicznie nie ogłasza, więc nie dotyka zakazu reklamy.

Ile kosztuje pomiar pozycji gabinetu weterynaryjnego

Pomiar zaczyna się od 199 zł netto miesięcznie w planie Start (99 zł miesięcznie przy płatności rocznej): 10 fraz, jedna lokalizacja, siatka 5 na 5, eksport do CSV i raport. Klinika z kilkoma lekarzami i szerszą listą usług zwykle potrzebuje planu Wizytówka Pro za 590 zł, a sieć przychodni z kilkoma adresami planu Sieć za 1 490 zł netto miesięcznie. Wszystkie ceny są na stronie cennika.

Dla porównania, polskie agencje za stałą obsługę wizytówki biorą zwykle od około 300 do 1 500 zł netto miesięcznie. Przy weterynarzu warto przeczytać umowę uważniej niż w innych branżach: jeśli pakiet agencji zawiera kampanie reklamowe albo posty promocyjne, to Ty jako zakład odpowiadasz za ich treść. Pomiar pozycji ma tę zaletę, że pokazuje efekt pracy, niezależnie od tego, czy robisz ją sam, czy zleca ją ktoś inny.

Rachunek jest prosty. Jeśli pomiar pomoże odzyskać choćby jednego stałego pacjenta miesięcznie w dzielnicy, w której dziś wyprzedza Cię sąsiednia przychodnia, abonament się zwraca, bo ten pacjent wraca na szczepienia i kontrole przez kolejne lata.

Najczęstsze pytania właścicieli gabinetów

Czy weterynarz może mieć wizytówkę Google?

Tak. Profil firmy w Google składa się z danych, które przepisy pozwalają zakładowi leczniczemu dla zwierząt podawać publicznie: nazwy, adresu, telefonu, godzin przyjęć, zakresu usług i nazwisk lekarzy. Trzeba tylko pilnować, żeby opis, posty i zdjęcia nie przybrały formy reklamy, na przykład promocji czy rabatów.

Czy gabinet weterynaryjny może publikować cennik?

Uchwała KRLW nr 116/2008/IV wymienia zamknięty katalog informacji, które zakład może podawać publicznie, i cen w nim nie ma. Dlatego większość izb i prawników odradza publikowanie cennika w internecie, także w profilu Google. Przy wątpliwościach zapytaj swoją okręgową izbę lekarsko-weterynaryjną.

Czy klinika weterynaryjna może prowadzić kampanie Google Ads?

Płatna kampania promująca usługi weterynaryjne jest zwykle oceniana jako reklama, a za reklamę usług weterynaryjnych art. 147a § 2 Kodeksu wykroczeń przewiduje karę. Z tego powodu większość gabinetów rezygnuje z płatnych kampanii i opiera się na wyniku lokalnym w Mapach, na który nie da się kupić miejsca.

Jak sprawdzić pozycję gabinetu w Mapach w różnych częściach miasta?

Trzeba sprawdzić pozycję z wielu punktów wokół gabinetu, a nie z jednego telefonu. Siatka 5 na 5 punktów dla kilku fraz pokazuje, gdzie gabinet jest w pierwszej trójce, a gdzie znika. Taki pomiar prowadzi monitoring pozycji wizytówki Google, od 199 zł netto miesięcznie.

Od czego zacząć w tym tygodniu

Otwórz swój profil i porównaj go z wpisem do ewidencji: nazwa, adres, godziny, dyżury. Usuń z opisu i postów wszystko, co brzmi jak promocja. Dopisz usługi dla każdego gatunku, który przyjmujesz. Potem sprawdź, jak gabinet wypada na trzy frazy, od których zależą nowi pacjenci, w całej okolicy, a nie tylko z recepcji. Jeśli wolisz, żeby ten pomiar szedł co tydzień bez ręcznego sprawdzania, plan Start obejmuje 10 fraz i jedną lokalizację za 199 zł netto miesięcznie.

Sprawdź, czy zmiany w profilu faktycznie ruszyły Twoją pozycję w Mapach

Pomiar w siatce punktów wokół firmy pokazuje, w których miejscach wypadasz z wyników i kto stoi nad Tobą w każdym z nich. Plany od 199 zł netto miesięcznie + 23% VAT, cena widoczna od razu.