Krótka odpowiedź: Booking.com sprzedaje rezerwację i bierze za nią procent, wizytówka Google sprzedaje widoczność i nie pobiera prowizji od żadnej doby. Booking nie publikuje jednej stawki dla wszystkich obiektów. Procent zapisany jest w Twojej umowie, a programy podbijające pozycję w rankingu portalu ten procent podnoszą. Wizytówka nie ma opłaty za rezerwację, ale ma inny koszt: musisz wiedzieć, na którym miejscu w Mapach pokazuje się Twój obiekt, kiedy gość szuka noclegu.
Ten tekst jest dla właściciela hotelu, pensjonatu lub apartamentów na wynajem krótkoterminowy, który płaci już portalowi i chce policzyć, ile warta jest własna widoczność. Jeżeli chcesz zacząć od liczb, pomiar pozycji w Mapach zaczyna się od 149 zł miesięcznie, a cena jest widoczna bez rozmowy z handlowcem.
Ile wynosi prowizja Booking.com dla pensjonatu
Booking.com nie ma publicznego cennika w rozumieniu tabeli, którą można otworzyć przed podpisaniem umowy. W materiałach dla partnerów portal pisze wprost, że wysokość prowizji wynika z indywidualnej umowy i jest pokazywana obiektowi na etapie rejestracji, a rozliczana miesięcznie. Na polskim rynku najczęściej powtarzaną stawką bazową jest okolica 15 procent, przy czym publikacje branżowe podają szerszy przedział od 12 do 25 procent w zależności od obiektu i programów, w których bierze udział.
Kluczowa rzecz, której nie widać w samej liczbie z umowy: stawka z kontraktu nie jest tym, co realnie schodzi z konta. Portal prowadzi programy, które podnoszą prowizję w zamian za lepszą pozycję w jego własnym rankingu.
| Program | Co daje | Wpływ na prowizję |
|---|---|---|
| Stawka z umowy | Obecność w portalu | Baza |
| Preferred Partner | Wyższa pozycja, znaczek | Około 3 pkt więcej |
| Genius | Zniżka dla gościa | Niższy przychód netto |
| Visibility Booster | Podbicie na okres | Wyższa stawka czasowo |
Preferred Partner Booking opisuje jako program dla najlepszych trzydziestu procent partnerów, w którym w zamian za wyższą prowizję obiekt dostaje lepszą widoczność i oznaczenie na liście. To jest ta sama transakcja, którą znasz z każdego portalu ogłoszeniowego: dopłacasz za miejsce wyżej. Warto to nazwać po imieniu, bo dokładnie ten mechanizm porównujemy dalej z widocznością, za którą nikomu nie płacisz procentu.
Za co płacisz w portalu, a za co w Mapach Google
Te dwa kanały wyglądają podobnie z perspektywy gościa, a rozliczają się zupełnie inaczej.
| Element | Booking.com | Wizytówka Google |
|---|---|---|
| Opłata za rezerwację | Procent od doby | Brak |
| Wyższa pozycja | Wyższa prowizja | Praca nad profilem |
| Kontakt do gościa | Przez portal | Bezpośredni |
| Kto ma opinie | Portal | Twój profil |
| Koszt przy pustym miesiącu | Zero | Stały |
Ostatni wiersz jest uczciwym argumentem po stronie portalu i nie ma sensu go ukrywać. Prowizja jest kosztem zmiennym: w miesiącu bez rezerwacji nie płacisz nic. Widoczność w Mapach jest kosztem stałym, ponoszonym niezależnie od obłożenia. Dlatego przesunięcie budżetu z portalu do własnego kanału opłaca się obiektom, które mają w miarę przewidywalne obłożenie, a nie tym, które dopiero startują i liczą na pierwszych gości.
Dlaczego mój hotel nie wyświetla się w Mapach Google
Najczęstsza przyczyna nie jest awarią profilu, tylko nieporozumieniem co do tego, jak działa wyszukiwanie lokalne. Wizytówka nie ma jednej pozycji w Mapach. Wynik zależy od tego, gdzie stoi osoba, która szuka. Gość przeglądający oferty z dworca zobaczy inną listę niż ten sam gość dwa kilometry dalej. Twój obiekt może być pierwszy dla kogoś, kto jest tuż obok, i niewidoczny dla kogoś z drugiego końca miasta, i oba te odczyty są prawdziwe jednocześnie.
To jest powód, dla którego sprawdzanie własnej frazy w telefonie nic nie mówi. Stoisz w recepcji, czyli w najbardziej sprzyjającym punkcie, jaki istnieje. Sensowny odczyt wymaga pomiaru z siatki punktów rozłożonych wokół obiektu i porównania, ile obiektów konkurencyjnych leży bliżej każdego z nich. Rozpisaliśmy to w tekście o monitoringu pozycji w Google Maps, a same reguły, które decydują o kolejności, zebraliśmy w opisie czynników rankingu w Mapach Google.
Czy da się przyjmować rezerwacje bezpośrednio z wizytówki Google
Tak. Profil firmy pozwala podpiąć przycisk rezerwacji, który prowadzi do Twojego systemu, a Google współpracuje z częścią silników rezerwacyjnych używanych przez polskie obiekty. Praktyczna uwaga: jeżeli podepniesz tam link prowadzący do portalu, sam sobie odbierzesz sens całej operacji, bo bezprowizyjny kanał zamienisz w kolejne wejście do kanału prowizyjnego. Przycisk ma prowadzić do Twojej strony i Twojego formularza. Konfigurację samego przycisku opisaliśmy osobno przy okazji rezerwacji przez Google.
Ile zdjęć powinien mieć profil obiektu noclegowego
W przypadku noclegów zdjęcia decydują o kliknięciu bardziej niż w jakiejkolwiek innej branży lokalnej, bo gość kupuje wnętrze, którego nie widział. Praktyka branżowa mówi o kilkunastu do kilkudziesięciu zdjęciach pokazujących pokoje, łazienki, część wspólną, śniadania i okolicę, aktualizowanych sezonowo. Zdjęcia z telefonu w złym świetle nie przegrywają z portalem dlatego, że są nieprofesjonalne, tylko dlatego, że gość porównuje je z kadrami zrobionymi dla tego samego typu obiektu przez fotografa. Jeżeli nie masz aktualnej sesji, sesję zdjęciową wnętrz można zamówić na konkretny termin i podmienić materiał w profilu oraz na stronie naraz. Co daje wymiana zdjęć po stronie samej wizytówki, opisaliśmy w tekście o zdjęciach w wizytówce Google.
Jak policzyć, czy własna widoczność się opłaca
Rachunek robi się prosty, kiedy ustawisz obok siebie dwie liczby, które i tak znasz. Weź miesięczną kwotę prowizji z ostatniego zestawienia z portalu i średnią wartość rezerwacji.
Przy średniej rezerwacji 800 zł i prowizji 15 procent portal zabiera 120 zł z każdej doby zarezerwowanej przez jego kanał. Dwadzieścia takich rezerwacji miesięcznie to 2 400 zł prowizji. Przeniesienie choćby czterech z nich do kanału bezpośredniego zwraca 480 zł miesięcznie, czyli więcej niż kosztuje stały pomiar pozycji. Liczby podstaw własne, bo Twoja stawka i Twoja średnia doba są w Twojej umowie i Twoim raporcie, a nie w żadnym artykule.
Ten rachunek ma jeden warunek, o którym łatwo zapomnieć. Zanim uznasz, że kanał bezpośredni jest do odzyskania, musisz wiedzieć, czy w ogóle jesteś widoczny tam, gdzie szuka gość. Jeżeli w siatce punktów wokół obiektu wypadasz poza pierwszą trójkę w większości dzielnic, to nie masz kanału bezpośredniego do przesunięcia, tylko masz do zbudowania. To dwie różne decyzje budżetowe i mylenie ich kosztuje najwięcej.
Czy warto zrezygnować z Booking.com
Dla zdecydowanej większości obiektów odpowiedź brzmi: nie, i nie o to chodzi. Portal jest skutecznym kanałem sprzedaży wolnych terminów, zwłaszcza poza sezonem i dla gości, którzy Cię nie znają. Sensowny cel to nie zerwanie umowy, tylko obniżenie udziału portalu w całej sprzedaży, żeby prowizja przestała być największą pozycją kosztową obok energii i pracy.
Kolejność, która ma ręce i nogi, wygląda tak. Najpierw zmierz, gdzie faktycznie stoisz w Mapach dla fraz, którymi szuka gość, na przykład typ obiektu z nazwą miejscowości lub dzielnicy. Potem popraw to, co da się poprawić w profilu, czyli kategorię, opis, zdjęcia, udogodnienia i opinie. Dopiero potem zmniejszaj dostępność w portalu, i to tylko w terminach, które i tak sprzedajesz sam. Odwrotna kolejność, czyli najpierw cięcie portalu, a potem sprawdzanie widoczności, kończy się pustymi pokojami w miesiącu, w którym rachunki nie znikają.
Co robić, gdy konkurencyjny obiekt stoi wyżej
Najpierw sprawdź, czy stoi wyżej wszędzie, czy tylko w części miasta. To rozróżnienie zmienia diagnozę. Jeżeli wyprzedza Cię tylko w punktach położonych bliżej niego, działa zwykła odległość i nie ma tu nic do naprawiania, bo geografii nie przeskoczysz. Jeżeli wyprzedza Cię również w punktach położonych bliżej Ciebie, to sygnał, że wygrywa czymś innym: kategorią, liczbą i świeżością opinii, kompletnością profilu albo aktywnością. Pierwsze wymaga akceptacji, drugie wymaga pracy, i bez pomiaru nie odróżnisz jednego od drugiego. Sposób czytania takiego porównania opisaliśmy przy okazji sprawdzania konkurencji w Google Maps.
Od czego zacząć w tym tygodniu
Zacznij od jednej rzeczy, która nic nie kosztuje: otwórz ostatnie zestawienie z portalu i wypisz kwotę prowizji za miesiąc. To jest budżet, o którym rozmawiamy, i zwykle jest większy, niż właściciele obiektów zakładają na pamięć. Następnie ustal, czy Twój obiekt jest widoczny w Mapach poza własnym podwórkiem, bo to jedyna informacja, która pozwala zdecydować, czy ten budżet da się przesunąć, czy najpierw trzeba zbudować widoczność od zera.
Mierzymy pozycję Twojego obiektu w siatce punktów wokół jego adresu i pokazujemy, które obiekty stoją nad Tobą w każdym z nich, razem z odległościami. Monitoring pozycji wizytówki prowadzimy w abonamencie, a cennik jest widoczny od razu, bez formularza i bez telefonu. Jeżeli wolisz najpierw zobaczyć jeden gotowy odczyt dla swojego obiektu, zamów pojedynczy raport pozycji i podejmij decyzję na jego podstawie.