Krótka odpowiedź: przy 25 nowych pacjentach miesięcznie ZnanyLekarz w planie Starter kosztuje gabinet 1 199 zł netto (399 zł abonamentu plus 25 razy 32 zł za wizytę), Booksy dla czteroosobowego zespołu 250 zł netto (145 zł plus 3 razy 35 zł), a wizytówka Google 0 zł, bo Google nie pobiera opłaty ani za profil, ani za pacjenta. Portal daje pacjentów od pierwszego dnia i przestaje ich dawać w dniu, w którym przestaniesz płacić. Wizytówka potrzebuje kilku miesięcy pracy i potem pracuje dalej za darmo.
Ten tekst jest dla osoby, która ma już gabinet i budżet marketingowy, i musi zdecydować, gdzie go wydać w przyszłym kwartale. Wszystkie kwoty są netto i pochodzą z publicznych cenników dostawców sprawdzonych 30 sierpnia 2026. Jeżeli szukasz opisu samej pracy nad profilem, zacznij od strony o pozycjonowaniu gabinetu stomatologicznego.
Ile realnie kosztuje każdy z trzech kanałów
Największy problem z porównaniem tych trzech pozycji w budżecie polega na tym, że mają różną konstrukcję ceny. ZnanyLekarz łączy abonament z opłatą od umówionej wizyty nowego pacjenta. Booksy łączy abonament z opłatą za każdego dodatkowego pracownika, a prowizję pobiera tylko przy włączonej promocji Boost. Wizytówka Google nie ma ceny w ogóle, ale ma koszt pracy, jeżeli ktoś ma się nią zajmować.
| Kanał | Abonament | Opłata zmienna |
|---|---|---|
| ZnanyLekarz Starter | 399 zł | 32 zł za wizytę |
| ZnanyLekarz Plus | 499 zł | 28 zł za wizytę |
| ZnanyLekarz VIP | 699 zł | 26 zł za wizytę |
| Booksy, jedna osoba | 145 zł | Boost 45 procent |
| Booksy, cztery osoby | 250 zł | Boost 45 procent |
| Wizytówka Google | 0 zł | 0 zł |
Kilka rzeczy z tej tabeli warto rozwinąć, bo w cennikach są zapisane drobnym drukiem. Opłata za dodatkowego użytkownika w Booksy wynosi 35 zł miesięcznie, ale przestaje rosnąć od dziesiątego pracownika, więc duża klinika płaci tyle samo co dziewięcioosobowa. Boost to jednorazowa prowizja 45 procent wartości usług wykonanych podczas pierwszej zakończonej wizyty nowego klienta pozyskanego tą drogą, nie prowizja od każdej rezerwacji. A ceny ZnanyLekarz podane wyżej dotyczą nowych klientów; kto wraca po przerwie krótszej niż pół roku, płaci abonament wyższy o 100 zł w każdym planie.
Który plan ZnanyLekarz opłaca się przy jakiej liczbie pacjentów
To jest jedyne miejsce w całym porównaniu, w którym da się policzyć odpowiedź dokładnie, a nie oszacować. Plany różnią się abonamentem i stawką za wizytę, więc próg opłacalności jest zwykłym równaniem.
Starter kosztuje 399 zł plus 32 zł za pacjenta, Plus 499 zł plus 28 zł. Te dwa plany zrównują się przy 25 nowych pacjentach miesięcznie, bo 100 zł różnicy w abonamencie dzieli się dokładnie przez 4 zł różnicy na wizycie. Poniżej 25 pacjentów tańszy jest Starter, powyżej Plus. Plus i VIP zrównują się przy 100 pacjentach, bo 200 zł różnicy dzieli się przez 2 zł na wizycie. Oznacza to, że plan VIP ma sens finansowy dopiero dla gabinetu, który przyjmuje z portalu ponad stu nowych pacjentów miesięcznie, czyli w praktyce dla kliniki, a nie dla praktyki jednoosobowej.
| Nowi pacjenci | Starter | Plus | VIP |
|---|---|---|---|
| 10 miesięcznie | 719 zł | 779 zł | 959 zł |
| 25 miesięcznie | 1 199 zł | 1 199 zł | 1 349 zł |
| 50 miesięcznie | 1 999 zł | 1 899 zł | 1 999 zł |
| 100 miesięcznie | 3 599 zł | 3 299 zł | 3 299 zł |
Warto na te liczby popatrzeć jeszcze inaczej. Gabinet z 25 pacjentami miesięcznie płaci portalowi około 48 zł za pacjenta. To niedrogo, jeżeli pierwsza wizyta kończy się planem leczenia wartym kilka tysięcy złotych, i bardzo drogo, jeżeli kończy się przeglądem za 150 zł. Zanim wybierzesz plan, policz, ile wart jest u Ciebie pacjent w pierwszym roku, a nie na pierwszej wizycie.
Kiedy portal jest lepszym wyborem niż wizytówka
Są trzy sytuacje, w których abonament w portalu jest po prostu rozsądniejszy. Pierwsza to nowy gabinet. Świeży profil w Google nie ma opinii ani historii, więc przez pierwsze miesiące nie wejdzie do pierwszej trójki niezależnie od jakości pracy, a rachunki trzeba płacić od razu. Portal daje pacjentów w tygodniu, w którym podpiszesz umowę.
Druga to luka w kalendarzu. Gdy nagle odchodzi lekarz albo kończy się sezon, portal pozwala domknąć obłożenie w krótkim terminie i wyłączyć go, gdy sytuacja wróci do normy. Trzecia to wąska specjalizacja z małym wolumenem wyszukiwań, na przykład chirurgia stomatologiczna w mniejszym mieście. Tam Google po prostu nie ma wystarczająco dużo zapytań, żeby nawet pierwsze miejsce dało sensowną liczbę pacjentów, a portal ściąga ruch z całego regionu.
Ograniczenie portalu jest za to jedno i poważne: nie budujesz w nim niczego swojego. Opinie zebrane na profilu w portalu zostają w portalu. Gdy przestajesz płacić, znikasz z listy razem z nimi. Dlatego traktowanie portalu jako jedynego kanału to model, w którym koszt pozyskania pacjenta nigdy nie spada, choćby gabinet działał dziesięć lat.
Dlaczego wizytówka Google jest najtańsza, ale nie jest darmowa
Google nie pobiera opłaty za profil firmy ani prowizji od pacjenta. To prawda i to jest cała przewaga tego kanału. Ale wizytówka, która ma realnie przynosić pacjentów, wymaga pracy: dobrania kategorii głównej pod trzon przychodu, opisania każdego zabiegu osobno, zdjęć gabinetu, aktualnych godzin i dyżurów, a przede wszystkim regularnego dopływu nowych opinii. Ta praca kosztuje albo czas rejestracji, albo od 400 do 1200 zł miesięcznie za obsługę zewnętrzną.
Kluczowa różnica jest w tym, jak zachowuje się koszt w czasie. W portalu koszt na pacjenta jest stały: dwudziesty pacjent kosztuje tyle samo co pierwszy, i tyle samo będzie kosztował za trzy lata. W wizytówce koszt spada. Gabinet, który przez pół roku zbudował sobie 120 opinii i wszedł do pierwszej trójki, dostaje kolejne telefony bez żadnej dodatkowej opłaty, a gdy zrezygnuje z obsługi, pozycja nie znika z dnia na dzień, tylko powoli słabnie. Sam sposób mierzenia tego efektu opisujemy na stronie o monitoringu pozycji wizytówki Google.
Trzeba przy tym uczciwie powiedzieć, czego wizytówka nie zrobi. Nie da pacjentów w pierwszym miesiącu. Nie wyprzedzi w kwartał kliniki, która zbiera opinie od ośmiu lat i ma ich osiemset. I nie zadziała w gabinecie, w którym nikt po wizycie nie poprosi pacjenta o opinię, bo to rejestracja zbiera wpisy, nie agencja.
Czy można prowadzić wszystkie trzy kanały naraz
Można i wiele gabinetów tak robi, ale wtedy warto pilnować jednej rzeczy: spójności danych. Nazwa, adres i numer telefonu muszą być identyczne w wizytówce, w portalu, w systemie rezerwacji i na stronie gabinetu. Rozjazd numeru telefonu między portalem a profilem Google to jeden z najczęstszych powodów, dla których poprawny skądinąd profil stoi w miejscu miesiącami. Jeżeli gabinet nie ma jeszcze własnej witryny z podstronami zabiegów, do której prowadzi wizytówka, warto zacząć od tego, bo strona internetowa dla gabinetu w stałej cenie jest zwykle tańsza niż jeden kwartał abonamentu w portalu i pracuje na wszystkie trzy kanały jednocześnie.
Druga rzecz to podział ról. Portal odpowiada za wolumen tu i teraz, wizytówka za obniżanie kosztu pozyskania w czasie, a system rezerwacji za to, żeby pacjent, który już zadzwonił, nie odbił się od zajętej linii. To trzy różne zadania i próba zastąpienia jednego drugim zwykle kończy się rozczarowaniem obu.
Co wybrać w trzech typowych sytuacjach
Nowy gabinet, pierwszy rok. Portal w najtańszym planie plus równoległa, spokojna praca nad wizytówką. Cel na pierwsze dwanaście miesięcy to nie pozycja, tylko sto opinii i komplet danych w profilu. Po roku porównaj, ile pacjentów przyszło z każdego kanału, i dopiero wtedy decyduj, co ciąć.
Gabinet działający od lat, kalendarz w połowie pełny. Tu wizytówka jest niemal zawsze lepszą inwestycją, bo jest już baza pacjentów, od których można prosić o opinie, i jest historia profilu, której Google ufa. Obsługa profilu za 800 zł miesięcznie przy 25 pacjentach daje ten sam koszt jednostkowy co portal, tyle że po roku ten koszt zaczyna spadać zamiast stać w miejscu.
Klinika z kilkoma adresami. Każdy adres ma własny zasięg i własny ranking, więc jeden abonament portalowy na całą klinikę nie rozwiązuje problemu widoczności filii na drugim końcu miasta. To sytuacja, w której warto mierzyć pozycję osobno dla każdej lokalizacji; opisujemy ją na stronie o monitoringu wizytówek dla wielu lokalizacji.
Ten sam rachunek, czyli portal biorący procent kontra własna widoczność, wraca w noclegach, gdzie stawką jest prowizja od każdej doby. Policzyliśmy go dla hoteli i pensjonatów.
Czy opinie z portalu przenoszą się do Google
Nie przenoszą się i nie ma legalnego sposobu, żeby je przenieść. To dwa osobne zbiory, każdy związany z regulaminem swojego serwisu. Można natomiast po wizycie poprosić pacjenta o opinię w Google, jeżeli zgodził się na kontakt i odnotowano to przy rejestracji. Czego nie wolno: kupować opinii ani nagradzać ich wystawienia. Przepisy wdrażające dyrektywę Omnibus zakazują publikowania opinii nieprawdziwych oraz takich, których autor nie skorzystał z usługi, a w stomatologii dochodzi do tego ryzyko zawieszenia profilu. Rozwijamy ten wątek na stronie o kupowaniu opinii Google.
Ile trzeba czekać, zanim wizytówka zacznie się zwracać
Pierwsze ruchy pozycji widać zwykle po 4 do 8 tygodniach od poprawek w profilu. Realny moment, w którym kanał zaczyna dawać przewidywalną liczbę telefonów, to 3 do 6 miesięcy w mieście powiatowym i 6 do 12 w dużym. Przez ten czas gabinet płaci za obsługę i jeszcze nie widzi pełnego zwrotu, i to jest właśnie powód, dla którego portal warto w tym okresie zostawić włączony. Porównanie modeli rozliczenia za samą obsługę profilu znajdziesz w cenniku pozycjonowania wizytówki Google.
Ta sama arytmetyka dotyczy innych branż, tylko z innym cennikiem po stronie portalu. Wykonawcy budowlani i remontowi płacą nie za wizytę, lecz za sam kontakt do klienta, i tam próg opłacalności wypada w zupełnie innym miejscu, co policzyliśmy przy porównaniu Oferteo, Fixly i wizytówki Google.
Podsumowanie w trzech zdaniach
Portal kupuje pacjentów po stałej cenie i nigdy nie przestaje jej naliczać. Wizytówka wymaga kilku miesięcy pracy i potem obniża koszt pozyskania do zera, ale nie zadziała bez opinii zbieranych przez rejestrację. Dla większości gabinetów najtańszy rachunek w trzyletnim horyzoncie daje portal przez pierwszy rok i wizytówka od pierwszego dnia, a nie wybór jednego z dwóch.