Krótka odpowiedź: agencja obsługująca kilkunastu klientów lokalnych potrzebuje programu do monitorowania pozycji, który liczy pozycję w siatce punktów wokół każdego adresu, rozdziela dostępy per klient i eksportuje raport z logo agencji. Klasyczne narzędzia do monitoringu fraz tego nie robią, bo mierzą jedną pozycję krajową. Budżet to realnie 150 do 600 zł miesięcznie przy dziesięciu do trzydziestu lokalizacji.
Ten tekst jest dla osoby, która ma już klientów i musi wybrać narzędzie, a nie dla kogoś, kto dopiero sprawdza własną firmę. Jeżeli szukasz pomiaru dla jednej firmy, prościej będzie zacząć od strony o monitoringu pozycji wizytówki Google.
Dlaczego zwykły program do monitorowania pozycji zawodzi przy klientach lokalnych
Narzędzia SEO, które większość agencji ma już w abonamencie, powstały do śledzenia pozycji strony internetowej. Podają jedną liczbę na frazę, czasem z podziałem na kraj i urządzenie. Dla klienta z warsztatem samochodowym ta liczba nie znaczy nic, bo Google pokazuje mu inne wyniki dla osoby stojącej dwa kilometry dalej.
Różnica jest większa, niż się wydaje. Ten sam profil firmy potrafi zajmować drugie miejsce w promieniu kilometra od adresu i wypadać poza pierwszą dziesiątkę cztery kilometry dalej. Jeżeli raportujesz klientowi „pozycja 2”, a jego telefon nie dzwoni, to nie klient się myli. To pomiar był z jednego punktu, przypadkiem tego najkorzystniejszego.
Dlatego przy obsłudze firm lokalnych narzędzie musi umieć trzy rzeczy, których klasyczny monitoring fraz nie ma: pomiar z wielu punktów geograficznych naraz, osobną historię dla każdej lokalizacji klienta oraz raport, który da się wysłać bez przepisywania.
Czego agencja potrzebuje od narzędzia, a pojedyncza firma nie
| Funkcja | Pojedyncza firma | Agencja |
|---|---|---|
| Pomiar w siatce punktów | Przydatny | Konieczny |
| Wiele lokalizacji w jednym panelu | Rzadko | Konieczny |
| Raport z logo agencji | Zbędny | Konieczny |
| Dostęp dla klienta | Zbędny | Bardzo przydatny |
| Eksport i API | Zbędny | Przydatny |
| Rozliczenie za lokalizację | Bez znaczenia | Decyduje o marży |
Ostatni wiersz bywa niedoceniany, a przesądza o opłacalności. Narzędzia lokalne rozliczają się zwykle za lokalizację albo za pojedynczy skan siatki, więc koszt rośnie liniowo z liczbą klientów. Przy dwóch klientach jest niezauważalny, przy trzydziestu potrafi zjeść marżę na całej usłudze, jeśli nie policzysz go zawczasu.
Jak policzyć koszt narzędzia na jednego klienta
Weź miesięczną cenę narzędzia, podziel przez liczbę obsługiwanych lokalizacji i porównaj z tym, co bierzesz od klienta za obsługę. Zdrowa proporcja to koszt pomiaru poniżej dziesięciu procent abonamentu. Przy obsłudze za 600 zł miesięcznie oznacza to do 60 zł na narzędzie i tyle da się utrzymać przy rozsądnej częstotliwości pomiarów.
Największą pułapką jest częstotliwość. Skan siatki dla jednego klienta co tydzień to cztery razy większy koszt niż skan miesięczny, a wartość informacyjna rośnie nieproporcjonalnie mało: pozycje w Mapach zmieniają się wolniej niż w zwykłym wyszukiwaniu. Dla większości klientów pomiar co dwa tygodnie albo raz w miesiącu w zupełności wystarczy, a dodatkowy skan robisz punktowo, po większych zmianach w profilu.
Jak wybrać program do monitorowania pozycji dla agencji w pięciu krokach
- Policz lokalizacje, nie klientów. Klient z siecią pięciu salonów to pięć lokalizacji i pięć siatek. Cenniki liczą lokalizacje, więc licz tak samo.
- Sprawdź, czy narzędzie mierzy w siatce. Jeżeli podaje jedną pozycję na frazę, nie nadaje się do obsługi firm lokalnych, niezależnie od reszty funkcji.
- Zrób test na jednym trudnym kliencie. Najlepiej z gęstej branży w dużym mieście. Tam różnice między punktami są największe i od razu widać, czy narzędzie je pokazuje.
- Poproś o przykładowy raport. Jeśli nie da się go wysłać klientowi bez przepisywania do własnego szablonu, doliczysz godzinę pracy miesięcznie na każdego klienta.
- Sprawdź, co się dzieje przy rezygnacji. Historia pomiarów jest wartością samą w sobie. Narzędzie, które nie pozwala jej wyeksportować, uzależnia agencję od siebie.
Kupić narzędzie czy zamawiać gotowe raporty
Przy małej liczbie klientów rachunek często wychodzi na korzyść zamawianych raportów. Własne narzędzie zaczyna się opłacać mniej więcej od dziesięciu lokalizacji, bo dopiero wtedy koszt stały rozkłada się na tyle zleceń, żeby cena za lokalizację spadła poniżej ceny pojedynczego raportu.
| Model | Kiedy się opłaca | Główna wada |
|---|---|---|
| Abonament w narzędziu | Od 10 lokalizacji wzwyż | Koszt stały mimo rotacji klientów |
| Zamawiane raporty | Do 10 lokalizacji | Brak ciągłej historii |
| Model mieszany | Stali klienci plus nowi | Dwa źródła danych do pogodzenia |
Model mieszany sprawdza się w praktyce najczęściej: stałych klientów trzymasz w abonamencie, a przy nowych zamawiasz pojedynczy pomiar na etapie oferty. Pomiar wyjściowy jest wtedy jednocześnie argumentem sprzedażowym, bo pokazuje klientowi lukę, o której nie wiedział. Co zawiera taki dokument, opisujemy na stronie o raporcie pozycji firmy w Google.
Ile kosztuje monitoring pozycji przy obsłudze wielu klientów
Narzędzia lokalne dostępne na polskim rynku mieszczą się zwykle w przedziale od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie, zależnie od liczby lokalizacji i liczby skanów. Aktualne stawki jednego z popularniejszych rozwiązań rozpisujemy na stronie o cenniku i alternatywach Localo, a porównanie sześciu programów znajdziesz we wpisie o narzędziach do monitoringu pozycji w Mapach Google.
Do rachunku doliczaj czas. Narzędzie z osobnym panelem dla każdego klienta oszczędza zwykle kilkanaście minut miesięcznie na kliencie, co przy dwudziestu klientach daje pół dnia pracy. Przy takich liczbach droższe narzędzie z lepszym raportowaniem bywa tańsze niż tańsze narzędzie z eksportem do arkusza.
Czy narzędzie zastąpi pracę nad profilem
Nie i warto powiedzieć to klientowi wprost na pierwszym spotkaniu. Monitoring pokazuje, gdzie firma stoi i czy coś drgnęło po zmianach, ale sam w sobie nie podnosi pozycji. Praca, która ją podnosi, to kategorie, opis, opinie, zdjęcia i spójność danych w sieci. Kolejność tych działań opisujemy na stronie o optymalizacji wizytówki Google.
Wartość narzędzia dla agencji leży gdzie indziej: pozwala udowodnić, że praca przyniosła efekt, i uciąć dyskusję o tym, czy klient „widzi siebie na pierwszym miejscu”. Dwa zrzuty siatki, przed i po, kończą ten spór szybciej niż godzina tłumaczenia. Agencje, które budują ofertę wokół takich dowodów, łatwiej też domykają sprzedaż, co widać w materiałach o pozyskiwaniu klientów w marketingu.
Najczęstsze pytania
Ile lokalizacji obsłuży jedna osoba w agencji
Przy pomiarze raz w miesiącu i raporcie generowanym z narzędzia jedna osoba spokojnie prowadzi 20 do 30 lokalizacji, licząc też pracę nad profilami. Bez automatycznego raportowania ta liczba spada mniej więcej o połowę, bo przepisywanie danych do własnych szablonów zjada większość oszczędzonego czasu.
Czy da się monitorować pozycje klientów za darmo
Ręcznie i tylko orientacyjnie. Sprawdzenie w trybie incognito daje jedną pozycję z jednego miejsca, obarczoną Twoją własną lokalizacją. Do obsługi klientów to za mało, bo nie da się powtórzyć pomiaru w tych samych punktach co miesiąc, a bez powtarzalności nie ma porównania w czasie ani dowodu na efekt.
Jak często raportować klientowi pozycje
Raz w miesiącu, w stałym terminie i zawsze z tych samych punktów. Częstsze raporty pokazują głównie naturalne wahania Mapy i wywołują niepotrzebne pytania. Rzadsze sprawiają, że klient traci poczucie kontroli nad wydatkiem i szybciej rezygnuje z obsługi.
Co zrobić, gdy klient ma kilka oddziałów w jednym mieście
Mierz każdy oddział osobno, własną siatką wokół jego adresu. Uśrednianie po mieście ukrywa dokładnie to, co jest najważniejsze: który oddział wygrywa swoją okolicę, a który przegrywa z konkurencją zza rogu. Sposób pracy przy takich klientach opisujemy na stronie o monitoringu wizytówek przy wielu lokalizacjach.
Czy narzędzie krajowe wystarczy do obsługi klientów w dużym mieście
Tylko wtedy, gdy potrafi zagęścić siatkę. W dużym mieście różnice pojawiają się już na dystansie jednego kilometra, więc rzadka siatka pokaże obraz zbyt gruby, żeby cokolwiek z niego wywnioskować. Jak to wygląda w praktyce, rozpisujemy na stronie o pozycjonowaniu wizytówki Google w Warszawie.
Podsumowanie
Przy obsłudze klientów lokalnych o wyborze narzędzia decydują trzy rzeczy w tej kolejności: czy mierzy w siatce punktów, ile kosztuje w przeliczeniu na lokalizację i czy raport da się wysłać bez poprawek. Reszta funkcji jest miła, ale nie zmienia rachunku. Poniżej dziesięciu lokalizacji zwykle taniej wychodzi zamawianie pomiarów, powyżej opłaca się własny abonament, a najczęściej spotykany układ to jedno i drugie naraz.