Wizytówkafirmy.pl

Pozycjonowanie wizytówki Google: abonament czy jednorazowo

Jednorazowa optymalizacja za 500 do 1200 zł czy abonament za 300 do 1500 zł miesięcznie: kiedy który wariant się opłaca, ile kosztuje każdy z nich i co musi znaleźć się w umowie, żeby dało się rozliczyć wykonawcę z efektu.

Krótka odpowiedź: jednorazowa optymalizacja za 500 do 1200 zł wystarczy, gdy profil jest zaniedbany, a w mapach konkuruje z Tobą kilka firm. Abonament za 300 do 1500 zł miesięcznie ma sens dopiero wtedy, gdy o miejsce w top 3 walczy kilkanaście podmiotów i ktoś musi co miesiąc pracować nad opiniami, postami i pozycją. Większość małych firm usługowych powinna zacząć od wariantu jednorazowego i wrócić do rozmowy o abonamencie po pierwszym pomiarze efektu.

To pytanie pada w niemal każdej rozmowie o wizytówce Google i prawie zawsze zadawane jest odwrotnie, niż powinno. Firmy pytają, który wariant jest tańszy. Właściwe pytanie brzmi: czy w mojej sytuacji jest jeszcze co robić co miesiąc, czy wystarczy raz zrobić porządek i pilnować go samemu.

Abonament czy jednorazowo: porównanie w jednej tabeli

KryteriumJednorazowa optymalizacjaAbonament miesięczny
Koszt500 do 1200 zł raz300 do 1500 zł co miesiąc
Co dostajeszUporządkowany profilCiągłą pracę nad pozycją
Kto pilnuje późniejTyWykonawca
Praca nad opiniamiZwykle poza zakresemZwykle w zakresie
Sens przy słabej konkurencjiWysokiNiski
Sens w dużym mieścieNiepełnyWysoki
Ryzyko przepłaceniaMałeRealne bez raportu

Pełne widełki obu wariantów wraz z tym, co wchodzi w każdy pakiet, rozpisuje strona o cenniku pozycjonowania wizytówki Google.

Kiedy jednorazowa optymalizacja naprawdę wystarczy

Jednorazowa optymalizacja to porządny remont profilu: kategoria główna i dodatkowe, pełna lista usług, opis, godziny, zdjęcia, spójne dane teleadresowe. Brzmi banalnie, ale to właśnie tu siedzi większość strat. Wizytówka z błędną kategorią potrafi nie pokazywać się na zapytania, na które powinna wygrywać bez wysiłku.

Ten wariant wystarczy, gdy spełnione są trzy warunki naraz. Po pierwsze, w Twojej kategorii i mieście w mapach konkuruje kilka firm, a nie kilkadziesiąt. Po drugie, masz już jakieś opinie i nie zaczynasz od zera. Po trzecie, jesteś w stanie poświęcić profilowi pół godziny w miesiącu: odpowiedzieć na opinie, wrzucić zdjęcie, poprawić godziny przed świętami.

Zakład szklarski w czterdziestotysięcznym mieście, gdzie w mapach widać pięć firm, po jednorazowej poprawce i godzinie własnej pracy tygodniowo zwykle w dwa do trzech miesięcy wchodzi do pierwszej trójki. Płacenie tam 800 zł miesięcznie przez rok byłoby wyrzuceniem kilku tysięcy złotych. Kolejność samych poprawek opisuje strona o optymalizacji wizytówki Google.

Kiedy abonament zaczyna mieć sens

Abonament kupujesz nie za dostęp do profilu, tylko za czyjś powtarzalny czas. Ma sens wtedy, gdy jest co powtarzać co miesiąc, a to zdarza się w trzech sytuacjach.

Pierwsza to nasycona branża w dużym mieście. Gdy o top 3 walczy kilkanaście lub kilkadziesiąt firm, a liderzy mają po kilkaset opinii, jednorazowa poprawka nie ruszy niczego na trwałe. Kancelaria prawna w Warszawie potrzebuje realnie 1000 do 1500 zł miesięcznie przez minimum pół roku, bo pracy jest tyle, ile jest.

Druga to firma, w której opinie napływają stale i wymagają obsługi. Odpowiadanie na opinie i budowa procesu ich zbierania to najbardziej czasochłonna część pracy nad wizytówką, a jednocześnie ta, która najmocniej rusza pozycję. Gastronomia, medycyna i usługi samochodowe rzadko dają się obsłużyć jednorazowo.

Trzecia to sieć z kilkoma oddziałami. Tam każdy profil żyje własnym życiem, a jedna uśredniona pozycja dla całej sieci ukrywa oddziały, które tracą klientów. Zakres stałej obsługi rozpisuje strona o prowadzeniu wizytówki Google.

Abonament jest jednak zobowiązaniem na kilka miesięcy, więc przed podpisem warto trzeźwo spojrzeć na płynność. Jeśli firmowa gotówka regularnie utyka w nieopłaconych fakturach, stały wydatek na obsługę profilu szybko zaczyna uwierać, a wtedy uczciwiej wobec siebie jest zacząć od wariantu jednorazowego.

Trzeci wariant, o którym mało kto mówi

Między tymi dwoma modelami mieści się układ, który w praktyce wybiera sporo firm: jednorazowa optymalizacja plus samodzielna obsługa plus płatny pomiar pozycji co kwartał. Koszt startowy to 500 do 1200 zł, potem 200 do 600 zł raz na trzy miesiące za niezależny pomiar.

Ten układ ma jedną dużą zaletę. Nie płacisz za pracę, której nie widzisz, a mimo to co kwartał dostajesz twardą odpowiedź na pytanie, czy pozycja rośnie. Jeśli po dwóch pomiarach okaże się, że stoi w miejscu mimo Twojej pracy, dopiero wtedy rozmowa o abonamencie jest oparta na danych, a nie na obawie. Co zawiera taki pomiar, tłumaczy strona o raporcie pozycji firmy w Google.

Ile kosztuje pozycjonowanie wizytówki Google w abonamencie

Abonament podstawowy, czyli posty, obsługa opinii, drobne poprawki i raport, kosztuje w Polsce 300 do 600 zł netto miesięcznie. Wariant rozszerzony z budową wzmianek, katalogami i walką o top 3 to 700 do 1500 zł. Najczęściej spotykana stawka dla pojedynczej firmy usługowej mieści się w przedziale 400 do 700 zł.

Uważaj na oferty wyraźnie poniżej 300 zł miesięcznie. Za tę kwotę nikt nie wykona realnej comiesięcznej pracy, więc zwykle kończy się na jednym poście i fakturze. To najdroższy wariant ze wszystkich, bo płacisz co miesiąc i nie dostajesz nic. Szersze wyliczenie opłacalności znajdziesz w tekście o tym, ile kosztuje pozycjonowanie wizytówki Google.

Co faktycznie dzieje się w abonamencie przez miesiąc

Największe rozczarowania biorą się z tego, że nikt nie rozpisał, za co idą te 600 zł. Uczciwie prowadzony abonament dla pojedynczej firmy to zwykle od czterech do ośmiu godzin pracy miesięcznie, rozłożonych mniej więcej tak: dwie do trzech godzin na opinie, czyli odpowiedzi, zgłoszenia opinii łamiących zasady i przypominanie klientom o wystawieniu oceny. Godzina do dwóch na treść, czyli posty, zdjęcia, aktualizacja usług i godzin. Godzina na sygnały poza profilem, czyli wzmianki firmy w katalogach i spójność danych teleadresowych. I wreszcie godzina na pomiar oraz opis wniosków.

Gdy poprosisz o taki rozpis przed podpisem, dwie rzeczy stają się widoczne od razu. Oferta za 250 zł miesięcznie nie mieści się w żadnym sensownym rachunku godzin, a oferta za 1500 zł powinna zawierać coś więcej niż posty, bo inaczej płacisz stawkę godzinową rzędu kilkuset złotych za publikowanie zdjęć.

Policz zwrot na własnych liczbach, nie na średnich

Rachunek jest prostszy, niż się wydaje. Weź wartość średniego zlecenia i podziel przez nią miesięczną stawkę. Wynik mówi, ilu dodatkowych klientów miesięcznie musi przyjść, żeby usługa wyszła na zero.

Serwis klimatyzacji ze średnim zleceniem 400 zł przy abonamencie 600 zł potrzebuje półtora dodatkowego klienta w miesiącu. To próg realny, bo wejście z pozycji dziesiątej do trzeciej w mapach zwykle daje kilkukrotnie większą liczbę telefonów. Kancelaria ze średnią sprawą wartą 4000 zł przy tym samym abonamencie potrzebuje jednego klienta na kwartał, więc decyzja jest oczywista jeszcze przed rozmową o cenie.

Odwrotnie wygląda to przy niskiej wartości zlecenia. Zakład fryzjerski ze średnią usługą za 80 zł potrzebowałby ośmiu dodatkowych klientów miesięcznie tylko na pokrycie abonamentu, i to co miesiąc, bez końca. Tam wariant jednorazowy plus własna praca nad opiniami jest zwykle jedyną wersją, która się spina.

Co musi znaleźć się w umowie abonamentowej

Jeśli wybierasz abonament, cztery zapisy decydują o tym, czy po roku będziesz miał z czego rozliczyć wykonawcę.

  • Pomiar wyjściowy przed startem. Bez niego po pół roku nie da się rozstrzygnąć, czy cokolwiek się poprawiło.
  • Lista fraz i punktów pomiaru. Ustalona z góry i niezmienna, inaczej raporty zaczną dobierać frazy pod wynik.
  • Własność profilu po Twojej stronie. Wizytówka musi być na koncie Twojej firmy, a agencja ma rolę menedżera.
  • Okres wypowiedzenia i wydanie dostępów. Najlepiej miesiąc, z zapisem o przekazaniu wszystkich ról.

Ostatni punkt bywa lekceważony, a to on najczęściej boli. Firma, która przez trzy lata płaciła za obsługę, po rozstaniu odkrywa, że profil jest zarejestrowany na prywatnym koncie byłego wykonawcy. Jak ustawić role poprawnie, opisuje strona o menedżerze profilu firmy Google.

Czy abonament można zamienić na jednorazową optymalizację w trakcie

Można i często warto. Sensowny moment to koniec szóstego miesiąca, gdy masz już dwa pomiary pozycji. Jeśli firma weszła do top 3 i się tam trzyma, dalsza praca sprowadza się do utrzymania, a to zadanie na pół godziny w miesiącu po Twojej stronie. Utrzymywanie pełnego abonamentu po osiągnięciu celu to najczęstszy sposób, w jaki firmy przepłacają za wizytówkę.

Odwrotny ruch też jest normalny. Jeśli po jednorazowej optymalizacji i kwartale własnej pracy pozycja nie drgnęła, to zwykle znak, że przegrywasz na opiniach albo na popularności marki, a nie na ustawieniach profilu. Tego nie da się nadrobić raz.

Jak zdecydować w pięć minut

Wpisz w Mapach Google frazę, którą wpisałby Twój klient, i policz firmy, które wyświetlają się nad Tobą. Do pięciu: zacznij od wariantu jednorazowego. Od pięciu do piętnastu: jednorazowa optymalizacja plus kwartalny pomiar. Powyżej piętnastu, przy liderach z setkami opinii: abonament albo świadoma decyzja, że w mapach nie walczysz i budujesz ruch inaczej.

Jeżeli nie masz pewności, w którym przedziale jesteś, zacznij od audytu wizytówki Google za 200 do 600 zł. To najtańszy sposób, żeby nie kupić usługi, której nie potrzebujesz, i najczęściej zwraca się już na pierwszej odrzuconej ofercie abonamentowej.

Sprawdź, czy zmiany w profilu faktycznie ruszyły Twoją pozycję w Mapach

Pomiar w siatce punktów wokół firmy pokazuje, w których miejscach wypadasz z wyników i kto stoi nad Tobą w każdym z nich. Plany od 149 zł miesięcznie, cena widoczna od razu.